19 maja 2013

Uwielbienie fana nie zna granic

Większość z nas ma jakiegoś idola, wzór, autorytet. Zwłaszcza kibice. Często się zdarza, że mamy jakiegoś ulubieńca, zawodnika cenionego i podziwianego bardziej od innych. Siatkarscy idole często są obdarowywani maskotkami, czekoladkami czy ręcznie robionymi drobiazgami. Ale są dowody uznania, na które decydują się tylko najbardziej oddani i zakręceni fani…

Matheus Bonato – tak nazywa się Brazylijczyk, którego idolką jest siatkarka Jaqueline, prywatnie żona Murilo Endresa. Można rzec – nic dziwnego, wyjątkowo urodziwa i sympatyczna zawodniczka jest ulubienicą publiczności i ma całe rzesze fanów, od których niemal po każdym meczu dostaje różne upominki. Na to, co zrobił jednak Matheus, zdobyłoby się chyba niewielu.

Po Igrzyskach w Londynie postanowił w jakiś sposób wyrazić swoją miłość do siatkówki. I zdecydował się zrobić sobie tatuaż. Ale nie byle jaki – honorujący Jaqueline, w postaci jej sylwetki podczas ataku.

fot. facebook

Trzeba przyznać, że tatuaż jest… ładny. Wykonany porządnie, nie za duży, nie w widocznym cały czas miejscu. Na pewno to lepszy pomysł niż tatuowanie sobie twarzy partnera, z którym równie dobrze za miesiąc można się rozstać.

Matheus jest fanem Jaque już od 2005 roku, kiedy po raz pierwszy zobaczył ją w akcji. Przykuła wtedy jego uwagę grą na niezwykle wysokich emocjach, „z pazurem”. Podziwia siatkarkę nie tylko za talent i urodę, ale przede wszystkim za wewnętrzną siłę i motywację, dzięki którym radzi sobie z przeciwnościami losu i mimo trudności, nie poddaje się.

Jaqueline dowiedziała się o tatuażu najpierw za pośrednictwem internetu. Napisała wtedy: „nie mam pojęcia, kto to jest, wiem tylko że nazywa się Mah Bonato... Jestem w szoku, bo nawet sobie nie wyobrażałam, jakie mam ogromne wsparcie!!! Dzięki z całego serca”. Niedługo później nadarzyła się okazja, by spotkali się osobiście. Matheus wybrał się na mecz Sollys Osasco przeciwko Unilever. Przed rozpoczęciem pojedynku udało mu się stanąć twarzą w twarz ze swoją idolką.

fot. Globo Esporte / Fabio Rubinato/AGF

– Nigdy nie przypuszczałam, że fan mógłby zrobić dla mnie coś takiego. To jak uhonorowanie mojej pracy, wszystkiego co w życiu zrobiłam. Powiedział, że wie, przez co przeszłam, ale udało mi się przezwyciężyć trudności i mam nadzieję, że mogę być przykładem dla innych. Jestem zachwycona, wszystko co zrobił wywołało ogromne emocje. A dodatkowo, dzisiaj przyniósł mi szczęście – powiedziała siatkarka, wyściskując Matheusa i wręczając mu statuetkę MVP, którą otrzymała po zaciętym, pięciosetowym meczu. Fan oprócz tego dostał jej meczową koszulkę z dedykacją i również nie potrafił powtrzymać emocji.

– Jaqueline jest znacznie piękniejsza „na żywo”, niż widziana w telewizji czy na zdjęciach. I jeszcze milsza, niż się wydaje. To wszystko znacznie przerosło moje wyobrażenia, jest cudowna. Czasami samemu kreuje się pewne oczekiwania i potem przychodzi rozczarowanie, ale Jaque jest absolutnie wspaniała. Brak mi słów.
 
fot. Globo Esporte / Fabio Rubinato/AGF

Ciekawe, co na to wszystko jego dziewczyna... i Murilo.

Co o tym sądzicie? Przegięcie, czy niekoniecznie? A może macie albo planujecie jakiś tatuaż związany z siatkówką?

6 maja 2013

Kto założy kanarkową koszulkę?

Powołania do reprezentacji w tym roku zaczęły się pojawiać wyjątkowo późno. Jedną z największych niewiadomych była reprezentacja Brazylii, którą po Olimpiadzie czekała zmiana pokoleniowa. Dziś ukazała się pełna lista powołanych!

Do niedawna pojawiały się jedynie pojedyncze nazwiska, w dodatku większości pewnie niewiele mówiące. Wśród powołanych znaleźli się tacy zawodnicy jak Lucas Loh, Felipe Quaresma czy Otávio. Były to jednak powołania do szerokiego składu, z którego zostanie wybrana grupa tworząca kadrę B. Tak zwana „Seleção de Novos” walczyć będzie w Pucharze Panamerykańskim (19-27 maja w Meksyku), a później najpewniej też w Mistrzostwach Ameryki Południowej, czyli Sul-Americano.

Dziś ukazała się lista zawodników, których Bernardo Rezende zabierze na Ligę Światową. Nie ma na niej już Giby, Sérgio, Rodrigão ani Ricardo, co nie jest żadną niespodzianką. Nie ma także Marlona, który w ubiegłym roku, kosztem Ricardo, pożegnał się z reprezentacją. 

Brazylijczycy zagrają bez swojego obecnie najsilniejszego ogniwa – Murilo. Przyjmujący jest po operacji barku i poza boiskiem pozostanie od sześciu do ośmiu miesięcy.


Kto zatem znalazł się w gronie wybrańców Bernardinho? 

Rozgrywający, obok Bruninho to William, nazywany „magiem” od czasów wyjątkowo udanego sezonu w Argentynie, który mimo nie najmłodszego wieku, wciąż czeka na swoją szansę. Obok niego znalazł się Raphael, dobrze znany dyrygent z Trentino. Nie zabrakło też miejsca dla początkującego – Murilo Radke to jeden z dobrze rokujących „sypaczy”.

Wśród atakujących nie ma dużych niespodzianek. Na ataku zagrają Wallace, Vissotto i Théo. Być może szansę zadebiutowania w kadrze seniorów dostanie także gigant Renan – chłopak ma aż 218cm wzrostu! Jeśli jego rozwój pójdzie w dobrym kierunku, może siać prawdziwe spustoszenie. 

Lista przyjmujących powinna ucieszyć polskich kibiców – znalazł się na niej Lipe Fonteles, co po rewelacyjnych występach w PlusLidze jest jak najbardziej zasłużone. Pozostali przyjmujący to Dante, Thiago, João Paulo Bravo, Lucarelli, Maurício i Ary. Lucarelli i Maurício swoje pierwsze kroki w kadrze seniorów stawiali już w ubiegłym sezonie, jednak nie dostawali zbyt wielu szans na grę. Być może teraz będą mieli swoje „pięć minut”, podobnie jak Ary, który w decydujących meczach Superligi nieraz ratował mecze SESI. Nie wiadomo, czy w ogóle zagra Dante, a jeśli tak, to w jakiej roli – podstawowego, czy zmiennika. Doświadczony przyjmujący od dawna ma problemy z kolanami, lecz odłożył decyzję o operacji. Nie myśli jednak o zakończeniu kariery – jeśli zdrowie pozwoli, chciałby grać aż do następnych Igrzysk Olimpijskich. Na urazy pod koniec sezonu narzekał również Lipe, ale wobec powołania, jego ewentualny zabieg chyba też będzie musiał poczekać... ;) W końcu Bernardinho się nie odmawia.


Na środku zagra dobrze znany, fenomenalny duet: Lucão i Sidão. Choć możliwe, że ten drugi dołączy do drużyny nieco później – miał od jakiegoś czasu problemy z plecami, które wreszcie postanowił załatwić. Szansę dostanie więc pewnie Éder, który powołanie otrzymuje regularnie, ale do tej pory najczęściej brakowało dla niego miejsca w głównym składzie i musiał zadowolić się kadrą B. Znalazło się też tutaj dwóch debiutantów: są to Isac i Maurício Souza.


Jako libero niestety nie zobaczymy już niesamowitego Sérgio. Zamiast niego zagra jednak nie byle kto - Mário Jr. został wybrany najlepszym libero w Lidze Światowej 2010, także w Mistrzostwach Świata z powodzeniem wypełniał lukę po nieobecnym Serginho, choć na pewno nie da się go w pełni zastąpić. Drugim libero będzie Alan.


Czy Brazylia będzie osłabiona? Bez wątpienia nie będzie to jej najsilniejszy skład. Jednak jest to zrozumiałe, zmiana pokoleniowa była nieunikniona, a sezon przed Mistrzostwami Świata, kiedy nie ma żadnych ważnych turniejów, jest chyba najlepszym momentem na wprowadzenie „świeżej krwi” i doprowadzenie do porządku wszelkich urazów i problemów. 

Już po poprzedniej Olimpiadzie, wielu wieszczyło upadek „Wielkiej Brazylii”, kiedy z kadry odeszli Marcelinho, Gustavo, czy André Nascimento. Jednak zmiana przebiegła gładko, a ich następcy szybko stali się jednymi z najlepszych na świecie. Nie można też zapominać o tym, że nowi zawodnicy mogą wprowadzić powiew świeżości i nową energię, a przede wszystkim – będą zagadką dla rywali. 

Wszystko to będzie opierać się na solidnym fundamencie z już doświadczonych i sprawdzonych siatkarzy, a ich dowódcą będzie... Bruno. Pod nieobecność Murilo to właśnie młody Rezende przejmie jego obowiązki. Charyzmy i zaangażowania na pewno nie można mu odmówić ;)


Jedno jest pewne – Brazylii nawet w okrojonym składzie nie można lekceważyć. Canarinhos wciąż pozostają trudnym rywalem, a po poprzednim sezonie z pewnością będą chcieli sobie i światu coś udowodnić...


Lista 22 zawodników powołanych na Ligę Światową:

Rozgrywający:
#1 Bruno
#7 William Arjona
#17 Murilo Radke
#20 Raphael

Atakujący:
#4 Wallace
#6 Leandro Vissotto
#9 Théo
#14 Renan Buiatti

Przyjmujący:
#8 Lucarelli
#11 Thiago Alves
#12 Lipe
#15 João Paulo Bravo
#18 Dante
#21 Ary
#22 Maurício Borges

Środkowi:
#2 Isac
#3 Éder
#5 Sidão
#13 Maurício Souza
#16 Lucão

Libero:
#10 Alan
#19 Mário Jr.

3 maja 2013

Etatowy MVP

Mimo nie najwyższego wzrostu, jeden z najlepszych siatkarzy ostatnich lat, kolekcjoner nagród indywidualnych, w tym MVP ostatnich Mistrzostw Świata i Igrzysk Olimpijskich, a jednocześnie przesympatyczny i niezwykle skromny człowiek – Murilo Endres.


Najczęściej jest w cieniu swoich kolegów. Na pierwszy rzut oka zbytnio się nie wyróżnia, jednak statystyki mówią zupełnie co innego. Choć jego ruda czupryna i intensywnie niebieskie oczy przykuwają wzrok, swoim zachowaniem nie zwraca na siebie uwagi. Jak na Brazylijczyka, jest wyjątkowo spokojny i opanowany, nie wybucha emocjami jak choćby Bruno, Sérgio, czy Giba. Po tym ostatnim obejmie zresztą funkcję kapitana reprezentacji.

Poza boiskiem wyróżnia go jedynie wzrost. I choć nie jest jednym z najwyższych siatkarzy, dzięki ciężkiej pracy i poświęceniu, chłopiec urodzony i wychowany w Passo Fundo został najlepszym na świecie. W ciągu dwóch ostatnich lat zgarnął nagrody MVP na niemal wszystkich imprezach, także na Olimpiadzie w Londynie, gdzie z reprezentacją zdobył srebrne medale.


Kariera pełna sukcesów zaczyna się, kiedy zawodnik w wieku 17 lat przybył do São Paulo. Był zaskoczony wielkością miasta, ale także przyjęciem, które, delikatnie mówiąc, nie było najlepsze. – Większość ludzi myślała, że dzięki mojemu bratu, który grał w reprezentacji, będę faworyzowany – opowiada. Mimo wszystko, pomyślnie przeszedł testy i dostał się do klubu Banespa, w którym grał również Gustavo.

Murilo od małego poświęcał się dla sportu. Oprócz siatkówki, przez jakiś czas trenował też koszykówkę i futsal. Jego mama wspomina, że wystarczyła jedna rozmowa w wieku 15 lat, aby chłopak zrozumiał, że jeśli chce odnosić sportowe sukcesy, musi odłożyć rozrywki na drugi plan. – Zaczął wracać późno do domu, więc kiedyś usiedliśmy aby porozmawiać. Wytłumaczyłam mu, że będąc sportowcem, nie będzie mógł sobie pozwolić na imprezy. Nigdy nie sprawiał problemów, był posłusznym dzieckiem. Dał się nawet przekonać do pozostania w rodzinnym mieście rok dłużej, żeby mógł skończyć tu szkołę.

Nawet dzisiaj, mając 32 lata, Murilo nie ma na koncie żadnych ekscesów i uważa to za swoją zaletę. – Nie jestem celebrytą i nie zamierzam nim być. Jestem profesjonalnym sportowcem, a te dwa style życia nie idą ze sobą w parze – uważa. Nie jest więc dziwne, że został powołany do reprezentacji narodowej. Po raz pierwszy znalazł się w jej szeregach w 2003 roku, kiedy Gustavo błyszczał jako najlepszy środkowy na świecie. – Nie da się porównać, który z nas jest lepszy. Gramy na różnych pozycjach, a ja jako młodszy brat, podziwiam go. Nasi rodzice starają się nie faworyzować żadnego z nas i kochają nas tak samo – żartuje.


Za to Bernardo Rezende nie szczędzi pochwał dla jednego ze swoich ulubieńców. – Murilo jest sportowcem, który we wszystko co robi wkłada wysiłek i poświęcenie, pasję. Podchodzi do tego bardzo poważnie, a także rozumie i docenia znaczenie drużyny – mówi trener. Po wygraniu złota w Mistrzostwach Świata i odebraniu statuetki MVP, Bernardinho opisał go tak: „Murilo być może nie jest najlepszym atakującym, ale atakuje jak nikt inny, być może nie jest najlepszym zagrywającym, ale zagrywa jak nikt inny”. Jego niewątpliwym atutem jest bycie kompletnym we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła.

U jego boku stoi dwukrotna mistrzyni olimpijska – Jaqueline. Para jest niemal jak ogień i woda. – Ona jest szalona, zdarza się, że wybucha. Jest całkowicie inna niż ja. – opisuje Murilo. – Narzeka, kiedy jestem cicho, bo myśli, że nie mam ochoty rozmawiać – żartuje. Poznali się 14 lat temu na treningach w São Paulo. Początek ich znajomości jednak nie był łatwy. Mama siatkarki niepokoiła się o córkę przebywającą z dala od domu i nie pozwalała jej na przypadkowe znajomości. Murilo więc usłyszał od Jaque: „albo zostaniesz moim chłopakiem, albo widzisz mnie po raz ostatni”. Wobec takiego ultimatum, nie miał zbyt dużego wyboru...


Teoretycznie mieszkali w jednym mieście, ale ogromny rozmiar metropolii nie ułatwiał im spotkań. Jednak wspólna miłość do sportu pomogła parze w przezwyciężeniu trudności. Starali się tak układać swoje plany dnia, by mieć dla siebie jak najwięcej czasu. Jednak ich związek został wystawiony na próbę, kiedy grając we Włoszech nie widzieli się przez ponad sześć miesięcy. – Oczywiście, że tęskniliśmy, ale nie pozwoliłbym jej na porzucenie kariery po to, żeby być bliżej siebie. Po dziesięciu latach spotykania się wreszcie udało nam się zamieszkać razem. Odkąd jesteśmy małżeństwem, zdarzało się nam odrzucać zagraniczne oferty, bo już nie chcemy się rozdzielać.
 

Marzeniem najlepszego siatkarza świata jest teraz powiększenie rodziny. – Bardzo chciałbym, żeby nasze dziecko widziało mnie w barwach reprezentacji, zwłaszcza w trakcie Olimpiady w Rio, która będzie moim ostatnim turniejem w karierze. Ale co roku są imprezy reprezentacyjne, sezon ligowy trwa długo... nie ma żadnej przerwy. To trudne, ale kiedy poświęca się dla sportu, nie można nagle zawrócić – powiedział zasmucony.

Poza Olimpiadą, najlepiej wspomina Mistrzostwa Świata Juniorów z 2001 roku, które zapoczątkowały jego sukcesy w reprezentacji. Choć tych jest znacznie więcej niż przegranych, czasem trzeba przełknąć gorycz porażki. – Radzę sobie z tym o wiele lepiej, niż na początku. Czasami przegrywamy, bo rywale po prostu grają lepiej, kropka. Ale kiedy mam świadomość, że moja zła gra przyczyniła się do porażki, zdarza się, że ciężko mi zasnąć. To wszystko dudni w głowie i czasem zasypiam dopiero nad ranem. Żeby unikać negatywnych myśli, gram w gry wideo albo siedzę w internecie, staram się je jakoś zagłuszyć.

Mimo tylu zdobytych medali i tytułów, wciąż twardo stąpa po ziemi. – Nie mam obsesji bycia najlepszym. W 2010 roku po raz pierwszy zostałem wybrany MVP i to od razu na trzech różnych turniejach. Uważam, że nagroda, choć indywidualna, to rezultat gry całej drużyny. Jednak mam świadomość, że nie jestem zbyt wysoki, więc muszę pracować więcej i ciężej niż inni, aby być lepszym w podstawowych elementach.
Wzoruje się na najlepszych, jednym z jego idoli jest Giba. – Od dawna był dla mnie wzorem, częściowo dlatego, że jest podobnego wzrostu co ja, a zawsze błyszczał pomiędzy gigantami.


Choć tak różny od Giby, wyrósł na nowego lidera reprezentacji. Nie jest może tak żywiołowy i charyzmatyczny, jego siłą jest spokój i opanowanie. Nie jest „zwierzęciem medialnym”, ale nigdy nie odmawia dziennikarzom, dla kibiców też zawsze znajdzie czas. Jest cierpliwy, skromny i niezwykle „normalny” – nie wywyższa się, nie zadziera nosa, mimo tylu sukcesów nie przewróciło mu się w głowie.
Niestety, przesympatycznego Brazylijczyka nie zobaczymy w tym sezonie reprezentacyjnym. Zdecydował się na operację ramienia, które dokuczało mu już od ubiegłorocznej Ligi Światowej. Na Olimpiadę pojechał, jak sam twierdził, na własne ryzyko i po powrocie z Londynu miał poddać się zabiegowi. Jednak z powodu zobowiązań klubowych, postanowił przełożyć operację do zakończenia Superligi – uznał, że wykluczenie z gry na kilka miesięcy nie byłoby fair wobec klubu. Szkoda, że klub nie docenił tego gestu i nie przedłużył z nim kontraktu...

nie pękaj Murilo, chłopaki nie płaczą!

Murilo poszedł „pod nóż” w dniu swoich 32. urodzin. Zabieg trwał około dwóch godzin i zakończył się sukcesem. – Wszystko poszło dobrze i to jest najważniejsze. Teraz nie można z niczym się spieszyć, wiem że rehabilitacja to powolny proces, więc przyda mi się dużo cierpliwości, żeby dojść do 100% sprawności. Wiedząc, że nie będę więcej czuł bólu, mogę nareszcie odetchnąć z ulgą – powiedział siatkarz. – To dość nietypowe urodziny, ale móc otrzymać „nowe ramię” to piękny prezent – podsumował.

Przerwa w grze siatkarza potrwa od sześciu do ośmiu miesięcy. Kanarkowożółtą koszulkę założy dopiero w przyszłym roku. Jednak dzięki zabiegowi, na Mistrzostwach Świata w Polsce Murilo będzie miał szansę pokazać maksimum swoich możliwości i być filarem drużyny. 



Wszystkiego najlepszego i szybkiego powrotu do zdrowia!

opracowano na podstawie Revista tpm