29 czerwca 2013

Żółto-zielony weekend, czyli Liga Światowa 2013 z mojej perspektywy, cz.2

Zgodnie z obietnicą, ciąg dalszy następuje :)

Część pierwsza: < LINK >

Poranek w Warszawie był w miarę spokojny. Tak, „w miarę”, to bardzo dobre określenie. Pojawił się bowiem problem... z powrotem. Już jakiś czas temu ustalałyśmy dojazd i powrót. Trafiło się prawie idealnie – Agata miała mieć pociąg jakoś o 4:30, ja busa o 4:20. Zakładając, że mecz skończyłby się przed północą, te 4 godziny czekania nie powinny być takie straszne. A ponieważ maturzyści i studenci nie narzekają na nadmiar gotówki, a wejściówki były koszmarnie drogie, na noclegu chciałyśmy oszczędzić i w hotelu spędzić tylko jedną noc.


23 czerwca 2013

Żółto-zielony weekend, czyli Liga Światowa 2013 z mojej perspektywy, cz.1

Witajcie! Sesja w pełni, dwa egzaminy już za mną, ostatni przede mną. Jak wiadomo, studenci w czasie sesji nagle odczuwają bardzo pilną potrzebę robienia porządków, remontowania pokoju, nadrabiania zaległości w filmach i serialach... „Jeszcze tylko zamiotę pustynię i już mogę zacząć się uczyć”. Między kolejnymi transmisjami meczów, a egzaminami, znalazłam chwilę na obrobienie zdjęć, więc i relacja może się w końcu pojawić. Uprzedzam, będzie długo. Mam nadzieję, że Was nie zanudzę ;)

Zapraszam do czytania!


12 czerwca 2013

Kanarkowo mi...

Tym razem będzie trochę inaczej niż zwykle, bo nie będę nawet siliła się na obiektywizm. Będzie trochę prywaty, bo pojawi się minirelacja z meczów i wszystkiego, co im towarzyszyło. Ten weekend był tak wspaniały, że wszystko widzę w kanarkowych odcieniach!

Kolejny raz mogę powiedzieć, że miałam więcej szczęścia, niż rozumu. Wszystko na ostatnią chwilę, ale udało się znaleźć na właściwym miejscu we właściwym czasie. Co do minuty! Z pogodą też udało się idealnie. Wyjeżdżamy z Warszawy – Warszawa zalana. Wyjeżdżamy z Łodzi – Łódź zalana. W trakcie tych 3 dni – prawie cały czas bezchmurne niebo, upał i piękne słoneczko :)

Niestety, na relację z moimi wrażeniami będziecie musieli troszkę poczekać, ale postaram się ją ogarnąć jak najszybciej. Powód? Zdjęć narobiłam ponad 850, trzeba je wszystkie przejrzeć, odrzucić nieudane, wybrać te kilkanaście, może kilkadziesiąt najlepszych, wykadrować, przygotować do publikacji... Z jednej strony tego nie cierpię, ale z drugiej – przeglądanie ich po raz n-ty wywołuje wielki uśmiech na twarzy :)

Na zachętę kilka z nich:









Wróciłam z Warszawy i Łodzi, trochę odespałam, najadłam się... i niestety, trzeba wracać do szarej rzeczywistości, bo sesja za pasem, zaliczenia w pełni, a przy dwóch kierunkach łatwo nie jest. Ale co tam! Teraz to na egzaminy polecę jak na skrzydłach!


Kilka przemyśleń na gorąco:

- Nie wyobrażam sobie mieszkania w Warszawie. Korki są STRASZNE.
.
- Łódź też nie wywarła na mnie pozytywnego wrażenia. Sorry, jeśli czytają to jacyś łodzianie :P Ale zdecydowanie nie jest to miejsce, gdzie chciałabym sama chodzić po ciemku. Katowice są przy Łodzi przytulne.
.
- Wpychanie na siłę siatkówki gdziekolwiek jest bez sensu. Tak, to w odniesieniu do Torwaru. Mecz Polska-Brazylia, a na trybunach emocje jak na towarzyskim spotkaniu juniorów...
.
- Siatka z reklamą i gęstszymi oczkami to porażka. Ani nie widać zawodników, ani zdjęć się fajnych nie da zrobić. To tak z mojej perspektywy. A z ich? Pewnie widoczność też jest o wiele gorsza.
.
- Brazylijczycy są kochani i nie wiem, co musiałoby się stać, żebym zmieniła zdanie. Tak, trener też jest kochany :)
.
- Nie zmienia to faktu, że Lucarelli z ósemką, a William z siódemką wyglądali... no dziwnie.
.
- Jaram się jak głupia tym, że Lipe przybił mi piątkę :D Wiem, że w tym wieku to już trochę nie przystoi... ale co ja poradzę!
.
- Gdyby nie zdjęcia, cały czas miałabym wątpliwości, czy to nie były halucynacje z niedożywienia, jak w dowcipach o łotewskich chłopach. To wydawało się zbyt piękne, żeby było prawdziwe.
.
- Chyba polubię tie-breaki :)

Sorry za znaki wodne na środku zdjęć, ale miałam już kilka nieprzyjemnych sytuacji i kolejnych wolałabym uniknąć. 

Relacja i więcej zdjęć już wkrótce!