8 sierpnia 2013

Sul-Americano

...czyli turniej jednej drużyny, emocje jak na grzybach, a na końcu i tak wygrywa Brazylia.

Przedwczoraj w Cabo Frio, mieście położonym w stanie Rio de Janeiro, rozpoczęły się Mistrzostwa Ameryki Południowej, czyli Sul-Americano.

W turnieju prym wiedzie Brazylia, od samego początku jego istnienia. Na 29 edycji rozgrywek, Canarinhos zwyciężyli 28 razy. W 1964 roku po złoto sięgnęła Argentyna... bo Brazylijczycy nie startowali.

fot. CBV

Taki bilans może demotywować. Argentyńczycy jednak mają o co walczyć, bo dwa pierwsze miejsca dają przepustki na przyszłoroczne Mistrzostwa Świata w Polsce.

Dotychczas rozgrywki toczyły się systemem „każdy z każdym”, w tym roku postanowiono zmienić formułę. Drużyny zostały podzielone na grupy po trzy ekipy, następnie miały być półfinały i finał. Szyki organizatorom pokrzyżowała reprezentacja Wenezueli, która z powodu problemów z lotem nie dotarła do Brazylii i wycofała się z turnieju. Powrócono więc do starego systemu.

Póki co, kibicom raczej nie grozi stan przedzawałowy przy oglądaniu meczów. Pojedynki z takimi potęgami jak Chile czy Kolumbia nie stoją raczej na wysokim poziomie, a najbardziej dobitną tego ilustracją jest wynik meczu z Paragwajem: 25:7, 25:9, 25:5. Jedynym rywalem z „wyższej półki” wydaje się być Argentyna, chociaż po tym, co pokazali w Lidze Światowej, też raczej nie można oczekiwać cudów.
fot. CBV

Jednak o dziwo, Brazylia nie wystawiła na turniej rezerw, ale wybrała się w najsilniejszym aktualnie składzie. Do drużyny po operacji kręgosłupa powrócił Sidão, reszta to ekipa z Ligi Światowej. Takie mecze może i nie są zbyt wymagające, ale niewątpliwie pomogą jeszcze bardziej zgrać i scalić drużynę i podnieść pewność siebie wkraczających do niej debiutantów.

Czy i tym razem będzie tak, że wszyscy walczą, a na końcu wygrywa Brazylia? Pewnie tak ;)

fot. CBV

Wszystkie spotkania można oglądać tutaj: http://www.voleysur.org/v1/transmissao.asp

Dodatkowo, piątkowy mecz z Chile będzie emitowany w SporTV, o jakże sprzyjającej godzinie dla reszty świata: 1:30. Niewykluczone, że niejako finałowy z Argentyną też będzie w telewizji, a godzina jeszcze lepsza - 2:45.

Po co spać, jeśli są mecze.


edit, 11 sierpnia, 5:40

Brazylia po raz 29. Mistrzem Ameryki Południowej!
Canarinhos pokonali Argentynę w pięciu setach (19:25, 25:20, 25:19, 24:26, 15:10) 

zdjęcie tymczasowo pożyczone, mam nadzieję, że autorka nie ma nic przeciwko ;)


ale za ten czwarty set i TRZY niewykorzystane piłki meczowe, Bernardinho powinien dać wam szlaban na internet.
Dzięki, że tak się uwinęliście i daliście mi się wyspać :P

3 sierpnia 2013

Szukaj Igły w stogu siana

Od kilku dni siatkarska część internetu nie żyje niczym innym, jak powołaniami na Mistrzostwa Europy. A konkretnie, brakiem jednego nazwiska na liście.

Na wrześniowy turniej nie pojedzie Krzysztof Ignaczak. Szok, niedowierzanie, rozżalenie. Bo jak to, nie będzie Igły?! Jak to w ogóle możliwe? Andrea, WHY?!


A ja po części decyzję trenera rozumiem. Powiedzmy sobie szczerze, w tegorocznej LŚ Krzysiek zagrał po prostu źle. Jak zresztą większość naszych zawodników. W ubiegłym roku był najlepszym libero turnieju, a teraz... Cóż, nie mnie to oceniać, ale facet ma już swoje lata i gorsze momenty mogą się zdarzać. Tym bardziej, jeśli rzeczywiście coś było na rzeczy z nie najlepszym przygotowaniem fizycznym drużyny.

Kiedy szansę dostawał Paweł Zatorski, nie zawodził. Mimo skoku na głęboką wodę, jakim była dla niego gra przez cały mecz, a nie tylko jako zmiennik, świetnie dawał sobie radę. Z presją jest już oswojony, w końcu Skra to nie byle jaka drużyna. Ale czy da sobie radę na Mistrzostwach Europy?...


Nie to jednak jest zmartwieniem większości „kibicek reprezentacji, nie sukcesu”, jak same się dumnie określają. Otóż największym problemem jest, że nie będzie „Igłą Szyte”! Ok, filmiki były fajne, śmieszne, można się było pośmiać i zobaczyć kadrę od środka. Ale co jest ważniejsze – dobra gra i satysfakcjonujący wynik, czy filmiki, które chyba co niektórym zawodnikom zaczęły ostatnio przeszkadzać?

Igły z kamerką zabawy

Dlaczego rozumiem decyzję jedynie po części? Igła był ostatnio chyba jedynym naprawdę charyzmatycznym zawodnikiem w drużynie. Potrafił „wstrząsnąć” resztą, pobudzić ich do walki. Kurek też to potrafi, ale tylko wtedy, gdy mu wychodzi. Kiedy zaczyna iść źle, opuszcza głowę... Z kolei Bartman, cóż. Może on sam się nakręca przez rzucanie „zakrętami” na prawo i lewo, bez względu na to, czy akcja mu się udała, czy nie. Ale wątpię, żeby pomagało to innym.

Nie tak dawno temu, prezes Przedpełski wypowiadał się o gwiazdorzeniu w kadrze, że konieczne są zmiany. To miał być wstrząs dla pozostałych? Dlaczego w takim razie padło na Ignaczaka, a nie na kogoś innego? Ach tak, bo przecież swojego pupilka trener nie skreśli. A jakoś ciężko mi uwierzyć, żeby Bociek dostał szansę gry na ME. Jeśli w ogóle znajdzie się w meczowej dwunastce na jakiekolwiek spotkanie, to już będzie sukces.


Inna sprawa, to obrzydliwe plotki, jakie pojawiły się zaraz po ogłoszeniu listy powołanych. Według nich, Igła miał dyscyplinarnie wylecieć z kadry za nadużywanie alkoholu, a trener nawet nie raczył go o tym poinformować. Nie zdziwiłabym się, gdyby to napisał jakiś brukowiec, ale poważna sportowa gazeta?! Jako aspirująca dziennikarka, nie rozumiem, jak można napisać takie bzdury i podpisać się pod nimi własnym nazwiskiem. Po prostu nie rozumiem.

bardzo dobitny i trafny komentarz

I o ile pewnie Krzysiek pogodził się z brakiem powołania, skoro trener rozmawiał z nim na ten temat – w końcu jest już dużym chłopcem, taka wiadomość z pewnością boli, ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i przyjąć to na klatę – tak przeczytanie takich bredni na swój temat musi być prawdziwą szpilą wbitą w serce.

Co się dzieje z tym światem mediów...