26 października 2013

Rewolucja francuska

Stało się, Andrea Anastasi został zwolniony. Jego następca miał być znany, utytułowany, z najwyższej półki... Nowym szkoleniowcem został Stéphane Antiga.

Francuz bez wątpienia spełnia te warunki. Jednak jako zawodnik. W roli trenera nie ma jeszcze żadnego doświadczenia. Tymczasem PZPS oddaje w jego ręce reprezentację Polski tuż przed Mistrzostwami Świata. Co więcej, oczywiście oczekują medalu...

fot. FIVB

Asystentem „Stefana” ma być Phillipe Blain, trenujący do niedawna reprezentację Francji, w tym także Antigę. Trochę to śmieszne, że tak doświadczony szkoleniowiec będzie teraz jedynie pomocnikiem swojego podopiecznego, który w dodatku jest w tej dziedzinie kompletnym żółtodziobem. Nie ulega wątpliwości, że Stéphane na siatkówce się zna, ale z innej perspektywy. Jakoś trzeba zacząć, tylko dlaczego od razu rzucać się na tak głęboką wodę?

Zmiana relacji na linii zawodnicy-trener z koleżeńskich na profesjonalne nie zawsze jest łatwa. Antiga, nazywany „siatkarskim profesorem” cieszy się dużym szacunkiem wśród kolegów z boiska, jak i wśród rywali. Sam twierdzi, że nie ma zamiaru kierować się sympatiami, ale w prowadzonej przez niego kadrze mają grać najlepsi. Po raz kolejny powraca więc temat „Mariusz Wlazły a reprezentacja”...

Wlazły zapowiedział, że pod kierownictwem Anastasiego grał nie będzie. Ale chyba nie odmówi przyjacielowi z boiska, prawda? Na wielu forach siatkarskich można przeczytać, że Antigę wybrano tylko po to, żeby namówić na powrót Wlazłego, Plińskiego i Zagumnego. Jeśli rzeczywiście tak było, to plan wręcz genialny. Tylko co w sytuacji, kiedy okaże się, że forma wyżej wymienionych panów wcale nie pomaga drużynie? Za umiejętności i wszystko, co dali dotychczas drużynie należy im się szacunek, ale nie ma co ukrywać, że swoje lata już mają, a przez cały rok grać na 100% zwyczajnie się nie da.

PZPS narzekał na upór Anastasiego, który trzymał się swojego planu i nie miał zamiaru go zmieniać. Czy można zatem się spodziewać, że na decyzje Stéphane’a związek będzie próbował w jakiś sposób wpływać? Wszak niedoświadczony trener nie będzie miał zbyt wiele do gadania. Z drugiej strony jest Blain, który ma dawać mu wsparcie i pomagać swoim doświadczeniem. Niektóre decyzje pewnie będą podejmowane wspólnie... ale rozliczany z nich będzie w głównej mierze Antiga.

Sam pomysł jego zatrudnienia na początku odebrałam jako... żart. Tak, byłam przekonana, że dziennikarze mający konto na twitterze postanowili zabawić się w trollowanie. Przecież mówiło się o Aleknie, Stoytchevie, Konstantinovie... Mamy Antigę. Czyżby nikt nie chciał prowadzić polskiej reprezentacji? Taka jest siła polskiej siatkówki?
Wśród potencjalnych kandydatów Philippe Blain też się przewijał i chyba nikt nie miałby nic przeciwko, gdyby to on został pierwszym szkoleniowcem. Ale Antiga? Przecież to szaleństwo! Chociaż kto wie, może w tym szaleństwie jest metoda...

Stéphane’a lubią chyba wszyscy kibice, bez względu na sympatie klubowe. Bardzo pracowity, profesjonalny, spokojny, a przy tym uśmiechnięty. Jako trener na pewno zostanie ciepło przyjęty. Ale w przypadku ewentualnej porażki to wszystko przestanie mieć znaczenie... Wszak niejeden miał już okazję się przekonać, co to znaczy „polskie piekiełko”.

8 komentarzy:

  1. Zatrudnienie trenera, tylko dlatego, że mówi po polsku to absurd. Najgorsze jest to wszyscy wypowiadają się o Antidze w samych superlatywach. Okej ja też go cenię, ale jako zawodnika, bo o trenerze Antidze nie możemy powiedzieć nic. Zobaczymy jak to wyjdzie, jestem sceptycznie nastawiony, ale znając historię poprzednich trenerów, którzy obejmowali kadrę, pierwszy rok mieli zawsze udany... Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypowiadają się w superlatywach, bo przecież jak decyzja została już podjęta, nikt nie powie głośno, że jest idiotyczna, bo naraziłby się tym samym na gniew szefów związku, kibice też by się oburzyli, jak hejtują nowego trenera... Co zrobić? Pozostaje przybrać dobrą minę do złej gry i mieć nadzieję, że jednak "jakoś to będzie"...

      Usuń
  2. Też na początku odebrałam to jako żart, mało śmieszny zresztą. Później długo próbowałam sobie wyjaśnić, na jakiej podstawie podjęto tak ryzykowną decyzję?! Tylko ze względu na Mariusza czy Pawła? Jeśli tak, to ryzyko jest jeszcze większe, bo obaj zawodnicy obecnie unikają tematu kadry. Wiemy, jak świetnym zawodnikiem był i nadal jest Stefan, ale o Stefanie - trenerze nikt nic nie wie. Byłam za zwolnieniem AA, ale spodziewałam się, że zastąpi go ktoś równie doświadczony... Cóż, zobaczymy co z tego wszystkiego wyjdzie. Mam nadzieję, że francuski duet spisze się na tyle dobrze, że zagości w Polsce na dłużej, niż jego poprzednicy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Równie doświadczony, albo jeszcze lepszy. A tak z polskiej reprezentacji został zrobiony poligon doświadczalny dla świetnego siatkarza, ale SIATKARZA. Nie trenera. Gdyby nie presja związana z MŚ, to mogłoby się udać, ale patrząc jakie ciśnienie było przed ważnymi turniejami na Castellaniego i Anastsiego, a po porażkach jaka nagonka... Stefan chyba nie do końca wie, na co się porwał :/
      A z Wlazłym powinni sobie raz na zawsze dać spokój. Kadrę trzeba budować z myślą o przyszłości, ile Mariusz jest w stanie jeszcze pograć na wysokim poziomie na kilku frontach naraz? Nie lepiej inwestować w Boćka?

      Usuń
  3. A o tym nie pomyślałem, że jednym z powodów zatrudnienia francuza, było ściągnięcie z powrotem do Kadry tych wielkich nieobecnych. Ciekawa to metoda, pytanie czy skuteczna. Swoją drogą oby nie okazało się tak że wielki siatkarz skończy jako marny trener. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysłów jest wiele, sama jestem ciekawa, co tak naprawdę kierowało władzami PZPSu. Bo przecież coś musiało... I mam nadzieję, że nie był to jedynie brak innych chętnych kandydatów.
      Też mam nadzieję, że Stefan tak nie skończy, miał piękną karierę za sobą, szkoda byłoby to wszystko przekreślić nieudanym epizodem trenerskim.

      Usuń
  4. Bardzo trafny tytuł:) Ja też na początku myślałam, że zatrudnienie Antigi to żart i nadal uważam, że nie jest to dobry pomysł. Obawiam się, że nic z tego nie wyjdzie i zawalimy MŚ i to, że Antiga może faworyzować graczy ze Skry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faworyzować może nie, a na pewno nie specjalnie... Ale może ich lepiej znać, niż tych z pozostałych drużyn. A nie będzie miał przecież czasu na obserwowanie rywali... inaczej, niż z przeciwnej strony siatki.

      Usuń