22 grudnia 2013

Mistrzowski chaos

Do rozpoczęcia Mistrzostw Świata zostało wbrew pozorom już niewiele czasu. Jednak wciąż nie wiadomo, gdzie odbędzie się otwarcie imprezy. Mówiło się o Stadionie Narodowym, ale to wcale nie jest takie pewne...

Najlepsze mistrzostwa w historii zasługują na najwspanialszą oprawę. Stąd też pomysł z meczem otwarcia na Stadionie Narodowym. Moje zdanie na temat siatkówki na obiektach nieprzystosowanych do tego sportu już wyraziłam. Ale ok, chcą sobie robić spektakularne otwarcie z pompą – czemu nie. Jeśli to ma być tylko jeden mecz, nie decydujący o niczym, proszę bardzo. A że można tym zrobić pod górkę własnej drużynie (co było widać jak na dłoni w czasie finałów ME w Kopenhadze), to mało istotny drobiazg.

fot. wikipedia
Co prawda słychać wątpliwości o frekwencję, bo jednak zapełnić halę na kilkanaście tysięcy to nie problem, ale stadion na niemal 60 tysięcy... to już inna sprawa. Ale większość ludzi zapewne przyszłaby choćby z ciekawości, w końcu mecz na stadionie codziennie się nie zdarza. Oczywiście pod warunkiem, że organizatorzy nie zażyczyliby sobie za tę przyjemność jakiejś astronomicznej kwoty, straty za Wrocław jakoś w końcu trzeba odrobić.

Ale kiedy większość sceptyków zdążyła już zaakceptować pomysł meczu na Narodowym... nagle pojawiła się alternatywa w postaci hali w Krakowie, która nota bene, nie jest jeszcze ukończona. Jeśli można tam zrobić otwarcie, to dlaczego nie finały, zamiast w kultowym, ale dużo mniejszym Spodku? A skoro można przenieść otwarcie, to dlaczego nie pozostałe mecze grupowe z udziałem Polaków, zamiast Wrocławia?!

fot. wikipedia
Wrocław to jest dopiero paradoks. Miasto piękne, hala też wcale niebrzydka, tylko... bez klimatyzacji i z powalającą ilością ledwo 6,5 tysiąca miejsc. I to właśnie tam będą grać Polacy, a w takich kolosach jak Ergo Arena czy Atlas Arena w tym czasie będzie hulał wiatr. Bo wątpliwe jest, żeby na mecze drużyn pokroju Wenezueli, Chin czy Australii przyszły tłumy. Nawet Brazylia i Rosja pewnie nie zdołają wypełnić hal choćby w połowie. Dlaczego nie wykorzystano mniejszych obiektów, jak hala w Częstochowie czy Płocku? Czy całe sektory pustych krzesełek rzeczywiście zrobią dobre wrażenie przy transmisjach na cały świat? 

Pomijając jeszcze dość oczywistą oczywistość, jak zysk. Mniej miejsc = mniej pieniędzy ze sprzedaży biletów. Chyba, że powtórzy się sytuacja z tegorocznej Ligi Światowej, gdzie ceny biletów zwalały z nóg. W końcu to Mistrzostwa Świata, prestiżowy turniej, grają Polacy, więc kibice zapłacą... Tyle, że w hali w Krakowie, nawet bilety tańsze o połowę przyniosłyby większe zyski.

Trochę to niepoważne, że im bliżej do Mistrzostw, tym więcej pojawia się niedomówień. Wpadka z Wrocławiem, nagła zmiana planów z Narodowym, dodanie w międzyczasie kolejnej rundy turnieju, żeby hala w Krakowie też dostała mecze Polaków... Żeby się tylko nie okazało, że w dniu inauguracji zmieni się nagle cała formuła imprezy.

12 komentarzy:

  1. Całkowicie się z tobą zgadzam. Mecze we Wrocławiu to trochę pomyłka, bo jedyne pewne mecze naszej reprezentacji rozegrane zostaną w małej hali gdzie jest gorąco jak cholera. Przecież hala ta miała być rozbudowana, a ten warunek nie został spełniony, więc moim zdaniem PZPS miał prawo zerwać kontrakt z miastem i przenieść te mecze do innej hali. Osobiście bardzo bym chciała, żeby mecz otwarcia odbył się na Narodowym, bo jako mieszkanka Warszawy chciałabym na niego pójść. Niesamowity będzie hymn śpiewany przez tyle tysięcy gardeł, choć zastanawiam się jak dużo będą kosztować bilety i czy uda się zapełnić cały stadion.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem w tym, że w umowie nie było zapisu, który stawiałby jasno warunek rozbudowania hali, żeby dostać mecze Polaków. Liczono chyba na to, że Wrocław wywiąże się z obietnicy... cóż, nie wywiązał się.
      Łódź też jest pewna, Polacy musieliby się bardzo postarać, żeby nie wyjść z grupy z Argentyną, Serbią i trzema drużynami z niższych miejsc. Ale ten Wrocław to jakaś kpina. Połowa biletów trafi do sponsorów, ale niech kibice się ie martwią, przed halą będzie strefa kibica i telebim!
      Żeby zapełnić cały stadion, bilety musiałyby być tanie. Ciekawość to jedno, ale kto pójdzie na mecz, żeby nic z niego nie widzieć?

      Usuń
  2. A ja mam kilka całkiem odmiennych spostrzeżeń dotyczących tematu. Po pierwsze nie możemy porównywać się do Duńczyków w kwestii meczu siatkówki na pewnej części stadionu. To nie ten typ kibica i nie ta mentalność co u nas. Jeśli tylko bilety będziemy mieć w "rozsądnej" cenie to "Narodowy" wypełni się do ostatniego miejsca. Polak, kibic siatkówki myśli w taki sposób: "To w końcu M.Ś. organizowane w naszym kraju. Kiedy taka sytuacja znów się powtórzy? Niema co, trzeba się wybrać, choćby i bilety były ciut droższe. " Nie sądzę też że na innych meczach hale będą świecić pustkami. Nasi kibice chcą chłonąć siatkówkę, karmić oczy na żywo i czerpać pełnymi garściami, nawet kiedy mierzyć się będzie Wenezuela z Chinami. Owszem nie wypełnimy wtedy trybun w całości ale z pewnością nie będzie też sytuacji jak z L.M. pomiędzy Galatasarajem i Zaksą. Żałuje że Łódź nie dostała więcej spotkań. Byłem w Atlas Arenie na Final Four. 13 tysięcy kibiców robi swoje. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do mentalności kibiców - jasne, zgoda. Chociaż w Danii większość kibiców to byli... Polacy. Chodzi mi raczej o kwestie czysto techniczne - już na połowie stadionu zawodnicy mieli problem ze znalezieniem punktu odniesienia, "głupieli" po prostu i stąd mnóstwo błędów jak nadepnięcie linii. O plamach słońca na boisku i trybunach może pisać nie będę, ale to też pewnie nie poprawiało komfortu gry. Chcą ryzykować w meczu o punkty - proszę bardzo. Jeśli to ma być tylko jeden mecz, to sama jestem ciekawa, jak wyjdzie, ale chyba się nie wybiorę mimo wszystko. Co do ceny... To jaką uważasz za rozsądną, mając w perspektywie oglądanie wydarzeń boiskowych na telebimie? W Spodku miejsca przy samym suficie kosztowały 50zł. Podejrzewam, że stamtąd był o wiele lepszy widok niż z połowy wysokości stadionu. A trzeba zauważyć, że na stadionie to większość miejsc będzie z tą kiepską widocznością.
      A co do zapełnienia trybun na pozostałych spotkaniach... Byłam w Gdańsku na F8 LŚ. W grupie porannej grały: Brazylia, Rosja, USA, Kuba. Sama śmietanka siatkówki. Bilety za 10-25zł na dwa mecze. Na trybunach zaledwie garstka ludzi... A to były wakacje. We wrześniu będzie szkoła, więc tych młodszych kibiców pewnie za wielu nie będzie. Na ME ta sama sytuacja, na meczach Polaków komplet, na pozostałych pustki (zwłaszcza w Gdyni).
      AA jakoś mnie nie przekonuje, Ergo podoba mi się znacznie bardziej, dużo lepsza widoczność i boisko przy samych trybunach ;)

      Usuń
    2. Czy w Danii większość fanów to faktycznie byli Polacy? Po piknikowej atmosferze i United Colors of Benetton na trybunie głównej - nie sądzę... Prawdziwi fani siatkówki potrafią stworzyć widowisko nawet w przypadku kiepskiej formy swoich idoli. Pouczyliśmy trochę Duńczyków na czym polega doping sterowany (brawo panowie Magiera i Kułaga) ale i tak Olsenom daleko do nas.
      Zwróć uwagę że dyskutujemy o kwestii do tej pory nie organizowanej w naszym kraju. Nie możemy porównywać Spodka do Narodowego bo sam telebim może być odpowiednio większy niż ten na hali. Może to wszystko faktycznie skończy się jakimś niewypałem ale z drugiej strony jeśli zaskoczy to stworzymy coś co zaczną kopiować po nas inne Państwa. Nie jestem jakimś wielkim sojusznikiem tego pomysłu ale dajmy mu szanse zaistnienia. Przekonajmy się na własnej skórze.
      Co do frekwencji na trybunach, też nie układałbym obok siebie L.Ś. i M.Ś. Ligę mamy co roku. Oczywiście nie gospodarzenie ale pojedyncze spotkania. Ja wierzę że zaistnieje coś takiego jak sam fakt że organizujemy te Mistrzostwa sami. Od A do Z bez pośrednictwa innych.
      Nie przekonuje Cię AA? A byłaś tam kiedyś? Co do Ergo - nie mam zdania ale po tym co widziałem w TV, chyba może konkurować ze Spodkiem.
      Wiesz jakie to wrażenie kiedy w hali podczas meczu, są takie chwile że dopingu niema i wtedy odzywa się grupka trzech kolesi skandująca imię i nazwisko serwującego gracza a wspomniani panowie M. i K. kupują ten pomysł i dzięki nim wzbudzasz do okrzyku dziesięć tysięcy gardeł? Kapitalne uczucie doznane jeszcze na starej hali w Łodzi. Tak na marginesie.

      Usuń
    3. No dobrze, może nie większość, ale była to bardzo spora grupa kibiców. I chyba jedyna, która jakoś reagowała na wydarzenia na boisku, mimo braku własnej drużyny. Osobiście wolę spontaniczny doping, niż sterowany, ale przy pełnych trybunach to jest zwyczajnie nie do zrobienia.
      Telebim tak, ale boisko... Widziałeś jak wygląda na środku płyty? Jak mały prostokącik. Dlatego w Spodku nawet pod sufitem widać coś więcej, niż tylko skaczące mróweczki. Te miejsca w halach zawsze zostają najdłużej, bo mało kto je chce... A jeśli na stadionie większość będzie z taką widocznością... To wejściówki musiałyby nie przekraczać 20-30zł. Wątpię, czy tyle tysięcy ludzi będzie chciało wydawać pieniądze (zwłaszcza, że na mecze rzadko chodzi się samemu, najczęściej całą rodziną), tylko dla poczucia atmosfery, ale nie zobaczenia niczego. Jeśli mam do wyboru wyłącznie telebim, albo transmisja w TV, to wybieram TV. Atmosfera jest fajna, ok, ale ja na mecze chodzę, żeby oglądać to widowisko na żywo i kibicować. A nie tylko śpiewać "Polska, biało-czerwoni" i tańczyć walczyka. Kolejna sprawa - jeśli nic się nie zmieni, następnego dnia będą już mecze w pozostałych grupach. 60 tysięcy ludzi zjedzie się z całej Polski na jeden mecz i zaraz będzie wracać do swoich miast, żeby tam kibicować?
      Wiem, że prestiż Mistrzostw i tak dalej... Ale nie oszukujmy się, dla przeciętnego kibica Kamerun, Egipt czy Wenezuela to żadna atrakcja. Większość kibiców to kibice reprezentacji Polski, inne drużyny średnio kogokolwiek obchodzą... Co pokazują dobitnie wszelkie turnieje - na mecze Polaków bilety mogą być i po 200zł, rozejdą się w mig i ludzie będą się o nie zabijać. Na inne - sporo tańsze, a na trybunach i tak pustki. Obawiam się, że znaczna część będzie wolała jechać do Wrocławia i Łodzi na Polaków, niż mieszkając w Gdańsku oglądać inne mecze. Grupa w Gdyni na ME to nie były ogórki, ale jednak solidne drużyny, było na co popatrzeć. Hala malutka, a i tak nie udało się jej zapełnić choćby w połowie. Gdyby wybrać na mecze grupowe mniejsze obiekty, to by aż tak nie raziło...
      Owszem, byłam w tym roku, stąd moja opinia ;) Ergo jest bardzo fajnie zaprojektowana, nawet z wyższych sektorów jest dobry widok.

      Usuń
    4. Dlaczego mam spoglądać na mały prostokącik skoro mam przed sobą spory ekran? W końcu po to go tam zainstalowano. Widzisz, ja zamiast TV wybrałbym właśnie telebim i jeśli trzeba to tylko telebim. Liczy się obecność w tym spektaklu która dla mnie jest najistotniejsza. Siedzisz obok podobnych siebie ludzi, przybijasz "piątki", a nie rzadko ściskasz się z osobami które widzisz po raz pierwszy w życiu. Uczestniczysz w tym widowisku czynnie a nie leżąc przed TV. Zresztą telewizyjny przekaz nie oddaje przecież całości tego co się dzieje na boisku. Obejrzenie widowiska też jest dla mnie ważne ale nie najważniejsze. Do tej pory byłem na kilkunastu spotkaniach naszej Kadry i kilku innych ekip. Bilety niestety dostawało się przeważnie na te "gorsze" miejsca na samej górze a mnie to w zasadzie bardziej pasowało. Z racji wzrostu mogłem swobodnie wstać wtedy kiedy chciałem i stać tak długo jak chciałem w innym przypadku proszono mnie żebym usiadł. Im bliżej boiska tym lepszy widok - OK, zgadza się ale tendencja była taka że im wyżej się siedziało, tym lepsza była zabawa. Po prostu. Mniejsze boisko które się widziało, nie przeszkadzało ani trochę.
      Co do logistyki i samych przyjazdów na mecz, to już jest kwestia odpowiedniej organizacji. W końcu na jeden mecz otwarcia można pojechać to 400 czy 500 km, przyjechać z powrotem i samemu stwierdzić czy warto było czy nie. Wolny wybór. Nadal będę się upierał przy swoim że mistrzostwa kontynentu to nie impreza ściągająca ekipy z całego globu. Wierzę że nasze hale nie będą świecić pustkami kiedy do walki nie będzie stawać Polska. Zadanie dla PZPS-u to tak dobrać ceny biletów aby zapełnić możliwie sporą ilość miejsc. Skoro mamy uczyć się na błędach to niech tą wpadką będą te ME i sytuacje które opisałaś. Ktoś tu musi pójść po rozum do głowy.

      Usuń
    5. Co kto lubi ;) Ja wolę siedzieć jak najbliżej się da, przy okazji na rozgrzewce i w mniej nerwowych momentach meczu porobić zdjęcia. A dać się porwać atmosferze można równie dobrze niżej, czego też doświadczyłam. Na telebimie tak jak w TV, przekaz jest ograniczony, dlatego lubię widzieć wszystko wyraźnie na boisku - czy był aut, czy nie i tak dalej.
      Pojechać można, tylko jak nie ma się samochodu, a polega jedynie na komunikacji publicznej, to zwyczajnie można nie zdążyć. Nie wiem, ile jedzie pks czy pociąg z Wrocławia do Warszawy (zwykły, nie intercity - przy sporych kosztach całej imprezy nie każdego na to stać), ale pewnie trochę to trwa, a jeszcze trzeba spać.
      Co do zapełnienia hal - zobaczymy. Mimo wszystko, ja jestem zdania, że nawet Brazylia czy Rosja nie zapełnią tak dużych obiektów jak Spodek i EA, dopóki nie będą to decydujące mecze. ME były bardzo dobitnym przykładem na to, że portfel kibica nie jest bez dna i sygnałem, że coś trzeba zmienić, póki jeszcze można. Oby PZPS rzeczywiście wyciągnął z tego jakieś wnioski, bo póki co dużo gadają, a efektów nie widać...

      Usuń
    6. To ja, korzystając z okazji, skoro mamy taki okres gdzie wszyscy i wszędzie składają sobie listy marzeń, życzę Tobie i wszystkim Twoim czytelnikom tańszych biletów na przyszłorocznych mistrzostwach:) Tych w sportowych halach, w PKP i w PKS. Aby PZPS mniej gadał, a więcej robił i przede wszystkim był lepiej zorganizowany ze swoją najważniejszą imprezą.

      Usuń
    7. Dziękuję! Oby tak było, bo wiążę z tymi Mistrzostwami wielkie nadzieje i naprawdę nie chciałabym, żeby okazały się klapą, ale naprawdę fajną imprezą ;)

      Usuń
  3. Ja mam tylko nadzieje ze nas nie zabija cena za te bilety!!!ogolnie to kocham Spodek a jeśli chodzi o stadion narodowy to mam mieszane uczucia

    OdpowiedzUsuń
  4. Z tym Wrocławiem to totalna pomyłka. Miasto jest piękne, ale hala... no cóż, pozostawia wiele do życzenia. Kolejna 'kontrowersyjna"decyzja to Narodowy. Tutaj akurat jestem za i na pewno nie odpuszczę sobie tego historycznego momentu! Stolico, nadchodzę ;P

    OdpowiedzUsuń